Oliwa z Toskanii – KRÓLOWA wszystkich oliw – odmładza, nawilża, chroni i łagodzi, nazywana „płynnym złotem”,  urzeka swoim zielonkawym kolorem i złoto-żółtym połyskiem.

Oliwa z oliwek EXTRA VIRGINE znana i ceniona jest od wieków, nie tylko w kuchni, ale też w pielęgnacji skóry i włosów, bogata w cenne kwasy tłuszczowe i witaminy, o właściwościach nawilżających i pomagających chronić przed starzeniem. Jest jednym z głównych składników produkowanych w Toskanii kosmetyków naturalnych, nie zawierających parabenów, sylikonów czy sztucznych barwników i substancji zapachowych.

IDEA TOSCANA powstała w słonecznej Italii w 2002 roku z zamiarem produkcji i sprzedaży kosmetyków naturalnych i organicznych oraz akcesoriów dla domu. Misją firmy było połączenie malowniczego piękna Toskanii z pracą rolników i rzemieślników w oparciu o kulturalne dziedzictwo przodków.

Producent dba o każdy aspekt produkcji począwszy od zdrowego środowiska pracy po ścisłą kontrolę jakości czego świadectwem jest Certyfikat IGP nadany przez włoskiego Ministra Rolnictwa. Ważnym jest również fakt, że kosmetyki naturalne IDEA TOSCANA jako pierwsze na świecie zostały opatrzone certyfikatem IGP co daje gwarancję ich najwyższej jakości i oryginalności pochodzenia.

ŻEL POD PRYSZNIC

Muszę przyznać, że żel pod względem zapachu wywołał u mnie największe zaskoczenie. Kosmetyki o zapachu oliwek spotykam dość często i znam ten typ zapachu. Zazwyczaj delikatne i dość przyjemne dla nosa, choć typowo oliwne.

Pierwsze z czym mi się skojarzył ten zapach to woń świeżo ściętych ziół, dość intensywny i orzeźwiający. Nie ukrywam jednak, że to chyba najciekawszy aromat żelu pod prysznic jaki miałam w swoim życiu, na pewno niecodzienny i wyjątkowy. Sam żel ma przezroczysty kolor, a jego konsystencja jest dość płynna. Po wylaniu na myjkę czy nawet w dłoniach świetnie się pieni i oczyszcza skórę. Zapach jest tak intensywny, że dość długo utrzymywał się na ciele po kąpieli. Żel nie podrażnił skóry i nie wysuszył jej. Sprawił, że była czysta, dobrze nawilżona i przyjemna w dotyku.

BALSAM DO CIAŁA Z OLIWĄ I ALOESEM

Balsam do ciała wzbogacony jest naturalnymi i roślinnymi składnikami aktywnymi takimi jak:

  • organiczna oliwa z oliwek – wykazuje silne działanie kojące, zmiękczające i równoważące,
  • sok z aloesu – łagodzi podrażnienia oraz działa regenerująco, nawilżająco i pielęgnująco,
  • olej z nasion słonecznika – działa przeciwzapalnie i antyoksydacyjnie, wygładza i regeneruje skórę,
  • masło shea – regeneruje, zmiękcza i chroni, nadaje skórze elastyczności i zapobiega powstawaniu zmarszczek. Łagodzi podrażnienia skóry,
  • masło kakaowe – ma właściwości antyoksydacyjne i odżywcze.

Balsam ma świetną lekką konsystencję i nie jest lejący, ładnie rozprowadza się na skórze. Co do wchłaniania, u mnie nastąpiło dość szybko, po kilku minutach został tylko „filmik”, ale taki łagodny i przyjemny 😀, zresztą on też znika po jakimś czasie, dlatego używałam balsamu rano (w mniejszej dawce) i w dużej na noc. Skóra już po pierwszym użyciu była gładka i cudowna w dotyku, dobrze nawilżona, natłuszczona oraz ukojona – a do tego jaki zapach, mocno oliwkowy!! czego chcieć więcej? Ja zakochałam się w nim na amen. Ciekawe czy Was też tak zauroczy 😀)))))

KREM DO RĄK

Niepozorna mała tubka. A co w niej takiego wyjątkowego? Nie potrafię wskazać tego jednego szczegółu, a może wystarczy tylko tyle, że świetnie pielęgnował moje dłonie. Tylko tyle i aż tyle!

Konsystencja kremu jest gęsta i kremowa, przyjemnie rozsmarowuje się na skórze, jak masełko. W moim odczuciu nie jest tłusty, raczej aksamitny i pozostawia taki właśnie subtelny ochronny film na dłoniach. Powłoczka nie klei się i nie jest śliska, dzięki temu od razu po aplikacji mogłam chwycić jakąś rzecz i nie pozostawały tłuste ślady. Kosmetyk błyskawicznie przyniósł ulgę moim spierzchniętym dłoniom, zniwelował uczucie ściągnięcia, natychmiastowo zmiękczył naskórek i przyjemnie nawilżył.  Oceniając ten produkt, nie można pominąć kwestii zapachu ponieważ jest on bardzo charakterystyczny i początkowo dość intensywny. Czy POLECAM oczywiście, że TAK!!!

MYDEŁKO MARSYLSKIE

Mydełko ma fajne papierowe opakowanie z uroczym logo i zdjęciem oliwek, jest w 100% biodegradowalne i nie było testowane na zwierzętach. Od razu kojarzy się z ekologią, naturą i tradycją. Zanim je wypróbowałam, obwąchałam kostkę, no i ten cudowny oliwkowo mydlany zapach skradł moje serce. Postanowiłam je wypróbować, a nóż mi się spodoba? Byłam ciekawa, czy faktycznie mydełko nawilża twarz, ciało czy też dłonie, chroni je przed wysuszeniem no i czy je pielęgnuje. Zacznę od tego, że oprócz cudownego zapachu, mydełko bardzo ładnie się pieni, a co za tym idzie nie łamie się, i nie pęka pod wpływem długotrwałego używania.

W żaden sposób nie wysuszyło naskórka, nie tylko myje i pielęgnuje delikatną skórę, ale bardzo dobrze nawilża, no i oczywiście nie podrażnia.

Wiecie do czego jeszcze go użyłam? Otóż rewelacyjnie czyści pędzle do makijażu, bardzo dobrze oczyszcza, nie powoduje wypadania włosia, a same pędzelki są mięciutkie w dotyku.

Mydło nadaje się do każdego rodzaju skóry. Przeznaczone do codziennego stosowania dla każdego bez względu na wiek. Świetnie sprawdzi się również przy pielęgnacji skóry dzieci i noworodków gdyż nie wysusza i nie podrażnia.

Na zdjęciach poniżej widzicie również próbki innych produktów, na które warto zwrócić uwagę. Zajrzyjcie szybciutko na stronkę www.biolinea.pl, gdyż to co ja stosowałam to kropla w morzu do tego co oferuje marka . Może znajdziecie inny kosmetyk, który Was zauroczy.

FOTO JAREK